Hej, Blogerze! Napisz książkę!

Czyli dlaczego polska sieć sama się nie broni.

Rok 2012 dla polskiej sieci z pewnością był pod wieloma względami przełomowy. Chciałabym jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na jeden aspekt owego przełomu. Chodzi mianowicie o to, że w tym roku swoją pozycję liderów opinii umocnili polscy blogerzy. Autorzy tekstów o modzie, urodzie, kulinariach uczynili ze swoich przedsięwzięć sposób na życie. Często to od nich zależy, czy dana marka będzie cieszyła się popularnością i zaufaniem, a ta, której bloger wytoczy wojnę (jak np. blogerka lifestyle'owa Segritta kontra Nikon, szczegóły: segritta.com) szybko musi wdrożyć zarządzanie kryzysowe.



Okazuje się jednak, iż pomimo doniosłości internetowych liderów opinii, ich działalność w sieci, nieco dziwnym zbiegiem okoliczności, potrzebuje potwierdzenia w postaci mediów tradycyjnych, które to rzekomo internet miał zmarginalizować.

Zwróćmy uwagę chociażby na najpopularniejszego polskiego vlogera, Macieja Frączyka, którego filmy sygnowane pseudonimem Niekryty Krytyk (niekrytykrytyk.com) stale biją rekordy popularności. Do tego stopnia, że zaproponowano mu własną cykliczną audycję na antenie Radia Zet, a następnie wydał książkę "Zeznania Niekrytego Krytyka".


Podobnie rzecz miała się z autorką bloga kulinarnego Elizą Mórawską (whiteplate.blogspot.com, która również wydała swoją publikację z przepisami. Smaczku całej sprawie dodał fakt, iż inna autorka zaczerpnęła je i wydała w postaci swojej autorskiej książki (szczegóły sprawy: Kopiują blogi kulinarne - plagiat przepisów w książce kucharskiej).


Szafiarki, jak choćby Kasia Tusk, również wychodzą poza sieć. Córka premiera ma własną rubrykę w jednym z kolorowych czasopism. Inne blogerki modowe są zapraszane przez popularne magazyny do stylizowania sesji zdjęciowych (jak np. Maffashion - madamejulietta.blogspot.com).

Przykłady oczywiście można mnożyć.Stajemy zatem w perspektywie sytuacji, kiedy to utwierdzeniem pozycji blogera jest jego działalność w mediach analogowych. Wydanie książki lub artykuł w gazecie (czyli mediach traktowanych jako już dość anachroniczne), sprawiają, że lider opinii zyskuje na wartości. To niezwykle ciekawy paradoks idący w sukurs tradycyjnym środkom przekazu. Z drugiej strony być może polski internet nie jest jeszcze aż tak powszechny, jak byśmy chcieli, nie darzymy go zbyt wielkim zaufaniem i jest to zbyt młode młode medium, abyśmy traktowali je poważnie. Swoją drogą świadomość takiego stanu rzeczy jest dość niewygodna, ale może w 2013 roku znów wskoczymy o szczebel wyżej?
Trwa ładowanie komentarzy...